Uczniowie klasy 5 S w Szkole Podstawowej nr 1 w Bełchatowie rozpoczęli drugi rok nauki w klasie sportowo-językowej pod patronatem Mariusza Wlazłego. Sprawdziliśmy, jak radzą sobie po wakacjach z nowymi obowiązkami.

- Moje wakacje były bardzo przebojowe, zaczęliśmy sezon od obozu (w Kobylej Górze, 5-12 sierpnia przyp. red.), potem trenowaliśmy od dwóch do trzech razy w tygodniu i tak naprawdę robiliśmy to tak często, że już się przyzwyczaiłem – opowiada Arek. - Ja zacząłem treningi pod koniec wakacji i mogę powiedzieć, że one także były intensywne. Z jednej strony żal było końca wakacji, ale z drugiej bardzo tęskniłem za klasą – przyznaje Igor.

Zapytaliśmy chłopców, co zmieniło się po wakacjach i jak radzą sobie z nowymi szkolnymi obowiązkami.

- W szkole wszystko jest fajne. Jest tak samo jak w 4 klasie, tylko wyższy poziom. Na angielskim uczymy się teraz o czasach teraźniejszych, potem przechodzimy do czasów przeszłych – mówi Arek.

Igor także jest pozytywnie nastawiony. - Jest bardzo dobrze, mamy kilku nowych nauczycieli, jeszcze nie do końca się z nimi zapoznaliśmy, ale pierwsze wrażenia są bardzo fajne. Kilka lekcji WF-u jest za nami, ale już było intensywnie.

Dla niego to kolejny rok, w którym sportowe obowiązki będzie dzielił między dwiema dyscyplinami.

- Oprócz siatkówki już od pięciu sezonów trenuję taekwondo. W tym roku m. in. zdobyłem srebrny medal na Pucharze Czech, wicemistrzostwo Polski oraz nowy pas, a w poprzednim zająłem trzecie miejsce na Pucharze Niemiec – wymienia i już teraz przyznaje, że nie może się doczekać startu w zawodach.

Tak jak w roku ubiegłym, uczniowie wystartują w rywalizacji dwójek, trójek oraz czwórek.

- Pan trener mówi, że szans nie ma, tylko mają być chęci. Chcemy awansować do półfinału Mistrzostw Polski, w których nasz rocznik będzie startować. Mamy większe szanse niż w ubiegłym roku – zapowiada Arek.

Klasa realizuje aż dziewięć lekcji wychowania fizycznego tygodniowo, ale dzieci na tym nie poprzestają i uczęszczają na dodatkowe zajęcia.

- Trenujemy w poniedziałki dwa razy dziennie, w sumie sześć godzin. Brzmi dramatycznie, ale radzimy sobie – przekonuje uśmiechnięty 10-latek.

Partnerzy Fundacji

Fundacja Mariusza Wlazłego © 2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone.