7 lat temu brał udział w turniejach organizowanych przez Fundację Mariusza Wlazłego. Dziś może pochwalić się srebrnym medalem Mistrzostw Polski Młodzików. Zanim sięgnął po pierwsze sukcesy, musiał podjąć kilka ważnych decyzji.

Siatkarska przygoda Filipa Ciechańskiego rozpoczęła się w jego rodzinnej miejscowości – Zgierzu. Szkoła Podstawowa Nr 5, w której uczył się chłopiec, była jednym z zamiejscowych ośrodków, które współpracowały z Fundacją Mariusza Wlazłego. Zespół z Filipem w składzie wystąpił w jednym z turniejów w 2012 roku.

- To jest pewien ewenement, ponieważ nie sądziłem, że uda mi się wtedy zaprosić kogoś spoza powiatu wieluńskiego. Może dużo meczów nie wygrali, ale myślę, że dobrze się bawili. I o to nam chodzi – mówił wtedy Mariusz Wlazły. O wspomnienia tamtego etapu zapytaliśmy także Filipa.

- Wtedy tak naprawdę wszystko się zaczęło. Byłem w II klasie szkoły podstawowej, zacząłem bardziej interesować się siatkówką, zdobywać nowe umiejętności. Chciałem się dalej rozwijać, dlatego podjąłem decyzję, aby przenieść się do klubu z Ozorkowa, w którym trenowałem przez kolejne 5 lat. Byliśmy na dość dobrym poziomie, trzy razy zajęliśmy 4 miejsce w Polsce w turnieju Kinder+Sport. Nie do końca nas cieszyło, że znaleźliśmy się tuż za podium, ale trzeba było się podnieść i dalej trenować – przyznaje.

Kolejną ważną decyzją, przed którą stanął Filip i zarazem momentem przełomowym było przejście do zespołu Chemika Bydgoszcz.

- W zeszłym sezonie graliśmy w Ozorkowie ćwierćfinały kadetów. Zagrałem przeciwko Chemikowi i okazało się, że jest szansa przejścia od września do Bydgoszczy. Pojechaliśmy na pierwszy trening, udało się dobrze zaprezentować. Latem był obóz i ułożyło się tak, że teraz występuję w Bydgoszczy. Zwłaszcza na początku ciężko było się przyzwyczaić do nowego środowiska, ale z czasem się udało. Trafiłem na dobrą grupę, miłych, życzliwych kolegów, więc było coraz lepiej. Następne lata na pewno spędzę w Bydgoszczy – mówi.

 
Srebrny medal wywalczony z Chemikiem Bydgoszcz.

15-latek ze Zgierza podjętej decyzji nie żałuje.

- Decyzja o przeniesieniu się jest trudna, miałam sporo wątpliwości jeszcze w wakacje, ale teraz już wiem, że nie można się bać – podkreśla i dodaje: - Wsparcie rodziców zawsze pomagało.

Od turnieju w Wieluniu pod patronatem naszej fundacji wiele się zmieniło, poza jednym. Jego ulubioną drużyną w PlusLidze wciąż jest PGE Skra. Podczas półfinałowego turnieju Kinder+Sport po latach znów spotkał Mariusza Wlazłego i mógł pochwalić się pierwszymi sukcesami. Po zakończeniu zawodów Filip podzielił się swoją historią z uczniami naszej klasy sportowo-językowej.



 

Życzymy Filipowi powodzenia w dalszej karierze! 

Partnerzy Fundacji

Fundacja Mariusza Wlazłego © 2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone.